II wojna północna
Z Wikipedii
| II wojna północna |
|---|
|
Ujście - Sobota - Piątek - Żarnów - Nowy Dwór - Kraków (1655) - Wojnicz - Kościan (1655) - Krosno - Jasna Góra - Gołąb - Jarosław - Nisko - Kozienice - Warka - Kłecko - Kcynia - Warszawa (oblężenie) - Tykocin - Warszawa (bitwa) - Łowicz - Lubrz - Prostki - Filipów - Chojnice - Magierów - Czarny Ostrów - Skałat - Ängelholm - Kraków (1657) - Genevadsbro - Mön - Hjärtum - Kattarp - Frederiksodde - Tybrindvig - Toruń - Sund - Koldynga (oblężenie) - Koldynga (bitwa) - Szkudy - Głowa - Nyborg |
II wojna północna toczyła się w latach 1655-1660 pomiędzy Szwecją sprzymierzoną przejściowo z Brandenburgią, Siedmiogrodem i magnatem litewskim Januszem Radziwiłłem, a Polską (potop szwedzki) oraz później także Austrią, Danią, Holandią i Brandenburgią. W okresie tej wojny przeciwko Szwecji przez pewien czas występowała także Rosja, atakując bez powodzenia szwedzkie Inflanty.
Spis treści
|
[edytuj] Wstęp
Po zwycięskiej wojnie z Rzeczpospolitą w latach 1626-1629 Szwecja w 1630 roku przystąpiła do wojny trzydziestoletniej. Zreformowana armia szwedzka, w znacznym stopniu finansowana przez cła uzyskiwane z polskiego handlu morskiego, po serii zwycięstw opanowała niemal całe Niemcy. Jednak po śmierci Gustawa Adolfa po bitwie pod Lützen Szwedom zaczęło się wieść gorzej, dzięki czemu Rzeczypospolitej udało się w 1635 roku zawrzeć rozejm w Sztumskiej Wsi, który anulował większość niekorzystnych punktów przegranej przez Polskę wojny 1626-1629. Po śmierci Gustawa Adolfa jego następczynią została 6-letnia Krystyna. Ze względu na wiek faktyczną władzę w jej imieniu sprawował kanclerz Axel Oxenstierna. Przystąpienie Francji do wojny w Niemczech w 1636 roku znacznie poprawiło sytuację Szwedów, którzy w międzyczasie pokonali także Danię (wojna duńsko-szwedzka 1643-1645), uzyskując na mocy traktatu pokojowego w Brömsebro wyspy Gotlandię i Ozylię oraz Jämtland przy granicy z Norwegią i Härjedalen w Norrlandzie.
W grudniu 1644 roku osiemnastoletnia Krystyna przejęła władzę nad Szwecją. Wstępując na tron obiecała poślubić swego ciotecznego brata Karola Gustawa, palatyna Dwu Mostów, którego kanclerz Oxenstierna upatrzył sobie ze względu na jego wybitne zdolności wojskowe. Jego wspólny z Arvidem Wittenbergiem atak na Pragę zrobił takie wrażenie w Wiedniu, że przyspieszył podpisanie traktatu pokojowego przez cesarza. W 1647 roku zniecierpliwione stany szwedzkie, domagały się od królowej realizacji obietnicy i poślubienia Karola Gustawa, królowa jednak dała odpowiedź wymijającą. Dwa lata później Karol Gustaw przy poparciu Krystyny i szlachty, a wbrew niechętnej silnej władzy królewskiej magnaterii, ogłoszony został następcą tronu i dziedzicznym księciem Szwecji. W 1650 roku Krystyna została uroczyście koronowana, jednak w 1654 roku, w związku z decyzją o przejściu na katolicyzm, została zmuszona do abdykacji[1]. Nowym królem Szwecji został Karol X Gustaw, palatyn Dwu Mostów i syn przyrodniej siostry Gustawa Adolfa[2]. Nowy, obdarzony talentem wojskowym, władca oparł swą władzę na potężnej armii, zwracając się jednocześnie przeciwko magnatom. Twierdził, że z pomocą żelaza, którego Szwecja posiadała w dużej ilości, można zdobyć złoto[3]. Całkowicie zerwał z pokojową polityką królowej Krystyny i latem 1654 podjął decyzję, by wmieszać się do wojny polsko-rosyjskiej, chcąc udzielić pomocy Rzeczypospolitej w zamian za zrzeczenie się przez Jana Kazimierza pretensji do tronu szwedzkiego i ostateczne uznanie dotychczasowych zdobyczy szwedzkich w Inflantach. W ten sposób zamierzał jednocześnie usunąć coraz poważniejsze zagrożenie rosyjskie, unormować stosunki z Polską i ostatecznie rozwiązać problem praw do tytułu króla Szwecji.
Rokowania polsko-szwedzkie trwały w Lubece już od lipca 1651 roku. Rzeczpospolitą reprezentowali na nich: kasztelan gnieźnieński Jan Leszczyński, kasztelan chełmski Zbigniew Gorayski, starosta lidzki Aleksander Naruszewicz, podkomorzy parczewski Jerzy Fischer de Vireden, sekretarz komisji ksiądz Jan Hilbrandt, natomiast na czele delegacji szwedzkiej stał Johan Adler Salvius. Strona polska domagała się oddania Inflant i anulowania decyzji riksdagu, która pozbawiła linię polskich Wazów praw do tronu szwedzkiego. Po efektownym zwycięstwie pod Beresteczkiem stanowisko polskie uległo znacznemu zaostrzeniu, a Jan Kazimierz zażądał dla siebie 20 000 piechoty szwedzkiej do walki z opozycją oraz oddania mu w lenno Inflant i Finlandii[4]. Te niepojęte żądania doprowadziły do zerwania rokowań 12 października 1651. Do rozmów wrócono dopiero jesienią 1652 roku, a delegacji szwedzkiej przewodził wówczas Schering Rosenhane. Gdy strona polska odrzuciła szwedzką propozycję przedłużenia rozejmu na dalsze 20 lat, 1 marca 1653 roku rozmowy zostały zerwane[5]. Rządzący Szwecją od 1654 roku Karol Gustaw uważał, że ze względu na moskiewskie zagrożenie porozumienie między Rzeczpospolitą a Szwecją leży w interesie obu państw, nie mógł jednak zaatakować Rosji bez porozumienia z Polską, gdyż obawiał się, że w takim wypadku oba te państwa mogłyby przerwać walkę między sobą i wystąpić wspólnie przeciwko Szwecji. Utwierdzała go w tym przekonaniu nieprzejednana postawa Jana Kazimierza, który nawet w obliczu katastrofalnej sytuacji, jaka utworzyła się po rozpoczęciu działań wojennych przez Rosję, odrzucił możliwość pomocy szwedzkiej, którą Karol Gustaw oferował za cenę zrzeczenia się przez polskiego króla swych pretensji do tronu szwedzkiego.
Powszechnie uważa się, że Szwecja dążyła do opanowania polskiego Pomorza by uczynić Bałtyk swym morzem wewnętrznym, co dałoby jej pokaźne zyski z handlu zagranicznego odsuniętych od morza państw Europy wschodniej i środkowej. Wielu jednak historyków (w tym głównie Paweł Jasienica[6]) zwraca uwagę na fakt, że Szwecja po zakończeniu wojny trzydziestoletniej posiadała ogromną armię (w 1655 roku 80 000 żołnierzy[7]), której nie była w stanie utrzymać. Tylko wojna i życie na koszt podbitych krajów mogło pozwolić Szwedom utrzymać tak liczne wojska - stąd w ówczesnej Europie nikt nie miał wątpliwości, że wkrótce Szwedzi przystąpią do wojny. Nie było tylko pewności, kto będzie ofiarą - czy ponownie będą to Niemcy, czy rządzona przez Jana Kazimierza Rzeczpospolita, której władca wciąż tytułował się królem Szwecji. Obiektem ataku mogła stać się również coraz groźniejsza Rosja, której potężne armie przed rokiem wkroczyły na teren Wielkiego Księstwa Litewskiego i Ukrainy, co również stwarzało potencjalne zagrożenie dla szwedzkiego stanu posiadania nad Bałtykiem (wojna polsko-rosyjska 1654-1667). Sukcesy rosyjskie w wojnie z Rzeczpospolitą sprawiły, że zagrożona Szwecja wzmocniła swe garnizony w graniczących z Rosją prowincjach. Dodatkowym czynnikiem zmuszającym Szwedów do wojny był opłakany stan skarbu państwa po rządach królowej Krystyny, która liczne majątki rozdała magnatom i faworytom[3]. Dyplomacja francuska czyniła wysiłki, by wojska szwedzkie ponownie wkroczyły do Niemiec.
Obok zagrożeń zewnętrznych Rzeczpospolitą osłabiały także spory wewnętrzne - doszło do poważnych zatargów w stosunkach króla Jana Kazimierza z opozycją magnacko-szlachecką, na której czele stali Opalińscy, Lubomirscy, Leszczyńscy i Radziwiłłowie. Sytuacja stała się tak poważna, że wielu spośród szlachty i magnatów poważnie rozważało możliwość detronizacji i powołania na tron nowego monarchy. Radziwiłłowie birżańscy już w końcu 1654 roku nawiązali potajemne kontakty ze Szwecją, otwarcie przy tym grożąc oderwaniem Litwy od Polski i przyłączenie jej do Szwecji.
Wieści o trudnej sytuacji Rzeczypospolitej oraz o silnej opozycji przeciw Janowi Kazimierzowi poważnie wpłynęły na plany polityczne Karola Gustawa. W tej sytuacji misja dyplomatyczna stolnika sandomierskiego Andrzeja Morsztyna podjęta w styczniu 1655 roku zakończyła się całkowitym fiaskiem, a główną przyczyną była odmowna odpowiedź na wszystkie szwedzkie żądania, czyli odstąpienie Inflant i zrzeczenie się przez Jana Kazimierza praw do tytułu króla szwedzkiego. Ponadto okazało się, że pisma dyplomatyczne przywiezione przez Morsztyna do Sztokholmu zredagowane były w sposób dla Szwedów obraźliwy[8], a sam poseł nie miał żadnych pełnomocnictw do zawierania umów państwowych. Dla Jana Kazimierza ważniejszy był pusty tytuł króla Szwecji niż dobro Rzeczypospolitej, a ponieważ społeczeństwo szlacheckie zdawało sobie z tego w większości sprawę, nieprzychylne wobec króla Polski nastroje były bardzo powszechne.
Już w marcu[9] Morsztyn zorientował się, że pomimo zabiegów dyplomatów francuskich, którym Polska i Szwecja były potrzebne do szachowania potęgi Habsburgów, oraz sprzeciwów ze strony stanu duchownego i chłopskiego, szwedzki atak na Polskę jest już niemal pewny[10]. Z tego powodu słał alarmujące listy do króla. Jan Kazimierz zwlekał jednak ze zwołaniem sejmu, choć bez niego nie można było uchwalić podatków na wojsko. W końcu postanowił zwołać sejm w listopadzie, jednak wojewoda łęczycki Jan Leszczyński oraz jego brat stryjeczny, prymas Polski i kanclerz wielki koronny Andrzej Leszczyński wymusili na królu, by zwołał sejm w maju[11]. Nie zważając na szwedzkie zagrożenie Jan Kazimierz 7 czerwca rozkazał wojskom wielkopolskim, by ruszyły na Ukrainę[12].
Ponieważ w Szwecji doskonale zdawano sobie sprawę z powszechnej niechęci do Jana Kazimierza, senat szwedzki postanowił umocnić ten nastrój, wysyłając do polskich senatorów pismo zrzucające odpowiedzialność za wybuch wojny na polskiego króla. W końcu czerwca polski goniec dyplomatyczny doniósł ze Sztokholmu o ogromnych przygotowaniach wojennych, oraz o tym, że najpierw Szwedzi uderzą na Wielkopolskę. Do tego Szwedzi liczyli, że zarówno Prusy, jak i Gdańsk, nie stawią wielkiego oporu i szybko się poddadzą[11]. Później okazało się, że właśnie Prusy i Gdańsk stawiły najtwardszy opór. Największe miasto Rzeczypospolitej i najpotężniejszy wtedy port na Bałtyku doskonale zdawał sobie sprawę z zagrożenia i wcześnie rozpoczął przygotowania do wojny, wzmacniając fortyfikacje i najmując oddziały wojskowe.
Ostateczna decyzja o szwedzkim ataku na Rzeczpospolitą zapadła w końcu marca, a główną przyczyną ataku miało być (jak uważał szwedzki historyk Arne Stade) niedopuszczenie Rosji do wybrzeży Bałtyku. W czerwcu przybył do Warszawy poseł tatarki Dedesz aga z zapewnieniem, że bez względu na rozwój sytuacji pomoc tatarska będzie kontynuowana. Powrócił on na Krym z pismem od Jana Kazimierza do chana Mehmeda IV, w którym król Polski zapowiedział, że wobec możliwego najazdu szwedzkiego w tym roku Polska nie wyśle dużych sił na Ukrainę[13].
Kolejne polskie poselstwo, które wysłane zostało przez sejm Rzeczypospolitej, przybyło do Sztokholmu 5 lipca. Na czele poselstwa stali wojewoda łęczycki Jan Leszczyński i pisarz Wielkiego Księstwa Litewskiego[14] Aleksander Daniel Naruszewicz. Ponieważ decyzja o wojnie była już postanowiona, to pomimo niezwykle uprzejmego przyjęcia, polscy posłowie, dopuszczeni 7 lipca na audiencję u króla, nie mogli już zatrzymać biegu wypadków. O tym, że atak na Polskę był już pewny, świadczyło przywrócenie do łask królewskich Hieronima Radziejowskiego, który od dawna nakłaniał Szwecję do ataku na Polskę, jednak za panowania królowej Krystyny nikt go nie słuchał. Podczas najazdu miał być doradcą króla Szwecji.
Negocjacje z polskimi posłami odłożono do 14 sierpnia, toteż ku ich wielkiemu zaskoczeniu 19 lipca wręczono im akt wypowiedzenia wojny. Tego samego dnia Karol Gustaw opuścił Szwecję na pokładzie okrętu.
W lipcu armia rosyjsko-kozacka obległa broniony przez Piotra Potockiego Kamieniec Podolski. Do obozu armii kozackiej przybyli posłowie Karola Gustawa, by spróbować przeciągnąć na swoją stronę Bohdana Chmielnickiego. Chmielnicki chętnie prowadził pertraktacje, licząc na to, że protekcja potężnej Szwecji pozwoli uniezależnić mu się od wszystkich dotychczasowych protektorów - Polski, Rosji i Krymu. Już wtedy marzył o stworzeniu państwa kozackiego obejmującego Włodzimierz Wołyński, Lwów, Jarosław i Przemyśl[15].
[edytuj] Najazd na Polskę w 1655 roku
[edytuj] Przygotowania do wojny
Tuż przed rozpoczęciem działań wojennych sytuacja finansowa Szwecji była krytyczna - państwo było w ogromnym stopniu zadłużone wobec armii, w której wielu oficerów od lat nie otrzymywało żołdu. Konieczne więc było na początku zaspokojenie roszczeń żołnierzy, a dokonano tego dzięki licznym pożyczkom otrzymanym pod zastaw. Wielu współczesnych, a wśród nich wojewoda Jan Leszczyński, uważało, że bardzo dużo zależy od wyniku początkowych starć, gdyż stojąca na skraju bankructwa monarchia szwedzka załamie się po pierwszych niepowodzeniach[16].
Armia szwedzka, która zyskała sobie w całej Europie wielki rozgłos, dzieliła się na siły krajowe i zaciężne. Wojska krajowe składały się z regimentów pieszych i konnych organizowanych przez zaciąg ochotniczy lub przymusowy pobór. Natomiast wojska zaciężne rekrutowano w protestanckich krajach Europy, przeważnie w Niemczech. Ponadto w skład wojsk szwedzkich wchodziło pospolite ruszenie szlachty z całego królestwa Szwecji. Na wiosnę 1655 roku szwedzkie wojska krajowe liczyły 41 725[17] żołnierzy, natomiast wojska zaciężne - 12 600[17] żołnierzy.
Wziąwszy pod uwagę ogólną sytuację międzynarodową i dotychczasowe efekty prowadzonych pertraktacji, król Szwecji Karol X Gustaw postanowił uderzyć na najłatwiejszą w tym momencie ofiarę, czyli osłabioną Powstaniem Chmielnickiego Rzeczpospolitą, której wschodnia ściana waliła się pod naporem wojsk rosyjskich. Przed uderzeniem na Rzeczpospolitą Szwecja skoncentrowała trzy armie - pierwsza z nich, stojąca na Pomorzu Zachodnim armia Wittenberga liczyła około 14 000 żołnierzy i 72 działa[18], a mająca iść za nią armia królewska - 12 700 żołnierzy i aż 178 dział[18]. W Inflantach stacjonował Magnus Gabriel de la Gardie, którego siły liczyły 9000 żołnierzy, 44 działa oraz 5 moździerzy[18].
Wobec nieuchronnego zagrożenia szwedzkim atakiem w kwietniu 1655 roku na wezwanie króla sejmiki pruskie wraz z sejmikiem kaliskim i poznańskim podjęły pierwsze uchwały w sprawie obrony granic. Postanowiono powołać pod broń piechotę łanową oraz zwołać pospolite ruszenie. Wykonując rozkazy Jana Kazimierza wojewoda malborski Jakub Weyher obsadził główne miasta pomorskie załogami. Do Warszawy zwołano 19 maja sejm, który uchwalił odpowiednie podatki (w wysokości 10 mln. złotych[19] - pomimo toczącej się wojny od czerwca 1655 roku do lipca 1656 roku wpłynęło aż 80%[19] z uchwalonych podatków) i powołał pospolite ruszenie. Sejm zakończył obrady 20 czerwca, a jego uchwały sejmiki miały zaaprobować w lipcu. Jak później się okazało, było już za późno i wojna się rozpoczęła.
Konieczność wojny na dwa fronty sprawiła, że sejm podjął decyzję o wystawieniu przeciwko Szwedom sił liczących w samej tylko Koronie 52 000[20] żołnierzy, z czego po odliczeniu załóg w polu można było użyć 47 000 (w tym tylko 7000 piechoty)[20]. Siły te złożone być miały z 10 200[19] żołnierzy zaciężnych, 4300[19] piechoty łanowej i wybranieckiej, około 32 000[19] pospolitego ruszenia oraz 5300[19] żołnierzy pochodzących z zaciągów wojewódzkich i prywatnych[19]. Wojska te nie tylko były słabo wyszkolone i pozbawione dostatecznej siły ognia - były też niechętne Janowi Kazimierzowi, co w znacznej mierze rzutowało na morale tych sił. Zbyt późna mobilizacja sprawiła, że tylko Wielkopolska zdążyła w porę zgromadzić przewidzianą liczbę żołnierzy. W drugim kwartale 1655 roku, tuż przed szwedzkim najazdem, armia koronna liczyła 23 000 żołnierzy, w tym 86 chorągwi kozackich, 12 wołoskich i 11 tatarskich[21].
Przeciwko zaprawionym w boju licznym pułkom szwedzkim Rzeczpospolita nie była w tym momencie zdolna przeciwstawić żadnych wojsk regularnych, gdyż te w całości zaangażowane były w walkę na froncie rosyjsko-kozackim. Siły, które walczyły z Rosjanami i Kozakami liczyły 14 000 żołnierzy koronnych, w tym 9400 zaciężnych[20]. Litwa przeciwko obu przeciwnikom wystawiła około 10 000 żołnierzy[20]. W tej arcytrudnej sytuacji Jan Kazimierz liczył na pomoc zarówno cesarza Ferdynanda III jak i elektora brandenburskiego Fryderyka Wilhelma Hohenzollerna. Przyszłość miała wkrótce pokazać, że jedynym niezawodnym sojusznikiem byli Tatarzy krymscy.
[edytuj] Plany wojenne Szwedów
Karol Gustaw atakując Polskę zamierzał zdobyć Prusy Królewskie wraz z Gdańskiem, Prusy Książęce oraz Kurlandię. Była to bardzo ryzykowna akcja, gdyż takie nagłe wzmocnienie szwedzkiej potęgi nie leżało w interesie wielu państw, i to nie tylko katolickich jak Austria, ale także Danii, Rosji oraz ciągnącej znaczące zyski z handlu gdańskiego Holandii. Z tego powodu do ataku na Polskę Szwedzi nie użyli wszystkich swych sił, ale pozostawili też dużą ilość wojska wewnątrz swego kraju, by odeprzeć ewentualny atak Duńczyków lub Holendrów. Wzmocniono także załogi inflanckie, by zabezpieczyć się od strony Rosji. Karol Gustaw liczył też na to, że błyskawiczne zwycięstwa, jakich się spodziewał, zniechęcą inne kraje do wojny ze Szwecją.
Według planu Karola Gustawa armie szwedzkie miały dokonać dwustronnego uderzenia na Prusy - z Inflant i Pomorza Zachodniego. De la Gardie, który dysponował fińskimi regimentami i oddziałami zaciągniętymi w Estonii i Inflantach, miał wkroczyć do północnej Litwy, opanować tereny nad Niemnem i Wilią by nie dopuścić do zajęcia ich przez posuwających się od wschodu Rosjan, a następnie skierować się w kierunku Wisły mijając Prusy Książęce. Arvid Wittenberg dowodzący oddziałami zaciągniętymi w Niemczech miał wkroczyć do Wielkopolski i zająć ziemie między Wartą a Notecią. Zaraz za nim miała wkroczyć armia, którą osobiście dowodził Karol Gustaw. Armia królewska złożona z regimentów krajowych oraz szwedzkich i fińskich wojsk zaciężnych połączyć się miała z siłami Wittenberga i po rozbiciu wojsk polskich wspólnie odciąć Prusy Królewskie od reszty kraju. Następnie wszystkie trzy armie szwedzkie, przy współudziale floty wojennej, miały dokonać koncentrycznego uderzenia na Prusy Królewskie. Późniejszy rozwój wydarzeń i zaskakujące sukcesy wojsk szwedzkich całkowicie zburzyły te plany.
[edytuj] Początek wojny i kapitulacja pod Ujściem
Ostatecznie Szwedzi zerwali obowiązujący wciąż rozejm, a jako pierwszy działania wojenne przeciwko Rzeczypospolitej rozpoczął feldmarszałek Gustaw Adolf Lewenhaupt, który na przełomie czerwca i lipca, mając niewielkie siły złożone z garnizonu Rygi, ruszył wzdłuż Dźwiny i 11 lipca zajął Dyneburg, hamując tym samym postępy wojsk rosyjskich w tym kierunku. Do następnych walk w Inflantach doszło miesiąc później, gdy Magnus de la Gardie wkroczył na Litwę i zajął Birże wraz z kilkoma innymi pogranicznymi miejscowościami. Następnie przystąpił do rokowań z księciem Kurlandii Jakubem Kettlerem, Litwinami oraz Rosjanami.
Arvid Wittenberg dokonał 5 lipca przeglądu swej armii po czym ruszył ze Szczecina w kierunku polskich granic. Zanim dotarł do polskiej granicy, wysłał do stojących pod Ujściem wojsk trębacza z żądaniem kapitulacji. Wojska Wittenberga, którym towarzyszył Hieronim Radziejowski, 21 lipca przekroczyły granicę Polski pod Siemczynem koło Czaplinka i weszły na teren Wielkopolski, a trzy dni później dotarły pod Ujście, gdzie czekało na nich liczące 13 000 ludzi pospolite ruszenie z Wielkopolski oraz 1400 piechoty łanowej[22]. Naczelnym wodzem sił wielkopolskich mianowano podskarbiego wielkiego koronnego Bogusława Leszczyńskiego. Miał on przygotować prowincję do wojny, jednak nie podjął się obowiązków i wymówiwszy się chorobą wyjechał do Wrocławia. Ostatecznie siłami wielkopolskimi dowodzili wojewoda poznański Krzysztof Opaliński i wojewoda kaliski Andrzej Karol Grudziński. Po krótkim oporze 25 lipca dowództwo polskie podpisało akt kapitulacji. Niewielką część polskich oddziałów, które nie rozeszły się i zostały w obozie, oddano pod komendę Hieronima Radziejowskiego[23].
Utrzymanie linii Noteci było dla słabo wyszkolonych wojsk zgromadzonych pod Ujściem absolutnie niemożliwe, jednak dłuższy opór mógł zmusić Szwedów do szukania dalszej przeprawy i dać polskim wojskom czas na wykonanie odwrotu i połączenie się pod Toruniem z pospolitym ruszeniem Prus Królewskich. Podpisana kapitulacja całkowicie zmieniła sytuację. Marszałek Wittenberg, zgodnie z wcześniejszymi planami ruszył w głąb Wielkopolski i 31 lipca zajął bez walki Poznań, a następnie założył obóz w okolicach Środy, oczekując na przybycie armii królewskiej. Poznań chciał się bronić, jednak mieszczanie ulegli perswazjom i groźbom wojewodów Opalińskiego i Grudzińskiego[23]. Niedługi czas po opanowaniu miasta Szwedzi przystąpili do rabunków, gwałtów i morderstw[24].
W momencie, gdy Wittenberg zajął Poznań, wieść o kapitulacji pod Ujściem dotarła do Warszawy, wywołując fatalne wrażenie. Kompletnie załamany Jan Kazimierz wysłał do cesarza błagalny list o pomoc, a 2 sierpnia nawet zaoferował mu polską koronę. Na naradzie wojennej odbytej wspólnie z obecnymi przy nim senatorami król postanowił zrezygnować z wcześniejszego planu koncentracji swych sił w Solcu Kujawskim. Niektórzy senatorowie proponowali obronę linii Wisły z użyciem wojsk regularnych wspartych przez pospolite ruszenie Mazowsza i Podlasia, jednak ostatecznie przeważyło zdanie prymasa Andrzeja Leszczyńskiego, by ruszyć pod Łęczycę i zatrzymać Szwedów na przeprawach przez Bzurę. Wieści o rozbiciu wojsk litewskich, utracie Wilna i zwycięskim pochodzie armii rosyjskich spowodowały, że 11 sierpnia zarzucono plan obrony słabo umocnionej Warszawy. Rezydent cesarski Jan Krzysztof Fragstein donosił swemu władcy o bardzo ponurych nastrojach, jakie ogarnęły w tym czasie stolicę.
[edytuj] Przybycie Karola Gustawa i poddanie Litwy
Karol Gustaw opuścił Szwecję 19 lipca, skąd przybył do Wołogoszczy. W stronę granic polskich wyruszył dopiero 10 sierpnia, przekraczając granicę Rzeczypospolitej 14 sierpnia w okolicach Barnimia. Następnego dnia armia królewska został podzielona na dwa korpusy - pierwszy pod osobistym dowództwem króla ruszył na Konin i Koło, podczas gdy drugi, dowodzony przez zbrojmistrza Szwecji Gustawa Ottona Stenbocka ruszył okrężną drogą przez Ujście i Gniezno, po czym też przybył do Koła, gdzie nastąpiło połączenie wszystkich sił szwedzkich.
Jan Kazimierz opuścił Warszawę 18 sierpnia, zabierając ze sobą całą gwardię i zostawiając niewielką ilość wojska. Oznaczało to, że król Polski rezygnuje z obrony swej stolicy. Pod Łęczycą i Łowiczem zebrało się 10 000[25] żołnierzy, w większości wojsk regularnych, co było siłą zbyt słabą by stawić czoło połączonym armiom szwedzkim. Jednak już wówczas w walce podjazdowej wykazał się pułkownik Stefan Czarniecki, który w kilku potyczkach rozbił szwedzkie oddziały i zadał Szwedom pierwsze poważne straty. Na wieść o zbliżających się głównych siłach szwedzkich Jan Kazimierz rozpoczął odwrót na południe, wzywając do siebie pospolite ruszenie. W tym czasie za namową Radziejowskiego część szlachty sieradzkiej poddała się pod władzę Karola Gustawa.
Tego samego dnia, w którym Jan Kazimierz opuścił swoją stolicę, hetman wielki litewski Janusz Radziwiłł zawarł w Jaszwojniach koło Kiejdan traktat, na mocy którego zrywał związek Wielkiego Księstwa Litewskiego z Koroną i łączył je z Królestwem Szwecji. Król Szwecji zobowiązał się odzyskać wszystkie utracone przez Litwę prowincje. Wkrótce po kiejdańskiej umowie część wojsk litewskich zbuntowała się przeciwko hetmanowi, wywołując powstanie na Żmudzi. Zbuntowane oddziały radziwiłłowskie utworzyły 23 sierpnia w Wierzbołowie konfederację wymierzoną przeciwko Szwedom i Januszowi Radziwiłłowi. Ponadto nie wszyscy Radziwiłłowie poszli za Januszem, czego najlepszym przykładem był krajczy wielki litewski Michał Kazimierz Radziwiłł.
Zachęcony tak łatwym powodzeniem Karol Gustaw, który 24 sierpnia[26] dotarł do Środy i połączył się z Wittenbergiem, całkowicie zmienił pierwotne plany i postanowił podbić całą Rzeczpospolitą. Konsekwencją tego była decyzja o zajęciu Warszawy. Armia szwedzka 25 sierpnia ruszyła z Konina do Koła, by 27 sierpnia przeprawić się przez Wartę. Do Kutna Szwedzi dotarli 1 września. Gdy Karol Gustaw dowiedział się o wojskach polskich stojących pod Piątkiem, natychmiast na nie ruszył, by je rozbić. Na widok przeważających sił wroga Jan Kazimierz po kilku starciach koło Soboty nakazał odwrót. Ścigający wycofujących się Polaków Szwedzi zdołali jedynie przechwycić część taboru i zagarnąć niewielka liczbę maruderów. By dalej kontynuować pościg za Janem Kazimierzem Szwedzi podzielili się - 8000[27] żołnierzy pod wodzą Arvida Wittenberga ruszyło za wycofującymi się wojskami polskimi, natomiast król szwedzki z resztą sił (17 000 żołnierzy) skierował się na Warszawę, którą zajął 8 września[28]. W Warszawie króla Szwecji powitał Hieronim Radziejowski. Karol Gustaw 11 września opuścił stolicę, zostawiając w mieście silny garnizon i korpus Stenbocka w okolicy. Okupacja Warszawy miała początkowo przebieg łagodny, jednak zaraz po wyjeździe Karola Gustawa rozpoczął się rabunek, z początku pod pretekstem szukania ukrytej broni, później już bez żadnych ograniczeń.
[edytuj] Próby powstrzymania Szwedów przez wojska koronne
Do największej potyczki doszło pod Inowłodzem, gdzie wojska Czarnieckiego wciągnęły w pułapkę tylną straż armii Wittenberga złożoną z 500 rajtarów (dowodzoną przez Jerzego Forgella). Oddział ten został całkowicie rozbity, a Szwedzi stracili 200 ludzi. Nie zahamowało to marszu armii Wittenberga, która wkrótce zajęła i zniszczyła Inowłódz, Drzewicę i Odrzywół. Opoczno padło 12 września po krótkim oblężeniu.
Król Szwecji na wieść o zbierających się znacznych siłach polskich pod Wolborzem ruszył za Wittenbergiem. Informacje te nie były jednak ścisłe, gdyż do Jana Kazimierza dołączyła jedynie część pospolitego ruszenia z Mazowsza i Małopolski. W Wolborzu dogoniła monarchę delegacja konfederatów antyradziwiłłowskich, by powiadomić go, że na Litwie wciąż ma wielu zwolenników.
Wobec coraz bardziej nieprzychylnych nastrojów, które panowały wśród otaczającej króla szlachty, czujący się niepewnie Jan Kazimierz postanowił cofnąć się w kierunku Krakowa. Nie pozwoliło na to pospolite ruszenie, które zażądało stoczenia walki w pobliżu rodzinnych stron. W tej sytuacji król Polski, który przybył do Żarnowa 15 września mając przy sobie 6900 wojsk regularnych wspomaganych przez 3-4 tys. pospolitego ruszenia[29], zdecydował się zaskoczyć Szwedów i przejść do działań ofensywnych. Tym sposobem 16 września doszło do bitwy po Żarnowem, w której Szwedzi pobili armię koronną.
Do najbardziej zaciętych walk doszło na Pomorzu Gdańskim, gdzie przystąpiła do działania flota szwedzka, wsparta przez wyprawę grupy generała Henryka Horna, który przybył w drugiej połowie września z Pomorza Zachodniego. Na początku września okręty szwedzkie, którymi dowodził admirał Karol Gustaw Wrangel, wpłynęły do Zatoki Gdańskiej. Desant szwedzki opanował najpierw Hel, po czym wysadzony został pod Puckiem, gdzie stoczył walkę z oddziałami wojewody malborskiego Jakuba Weyhera i pospolitym ruszeniem nadmorskich powiatów. W tym czasie Horn ruszył w głąb Polski opanowując Bydgoszcz, Człuchów i Tucholę. Po zatoczeniu koła dotarł do Pucka, jednak tak samo jak desant Wrangla został odparty. Zawrócił więc na południe, by dołączyć do Karola Gustawa.
Zwycięstwo pod Żarnowem otworzyło Szwedom drogę do podboju kolejnej polskiej prowincji - Małopolski. Jan Kazimierz wraz ze Stefanem Czarnieckim wycofał się na Kraków. Dowodzący częścią sił koronnych hetman polny koronny Stanisław Lanckoroński wkrótce też podążył za wycofującym się monarchą. Wojska szwedzkie po zniesieniu resztek pospolitego ruszenia koło wsi Ruszenice ruszyły za uchodzącą armią koronną. Załamany niepowodzeniami król przybył do Krakowa 19 września. Początkowo osobiście zamierzał bronić Krakowa, jednak senatorowie przekonali go do opuszczenia miasta. Król wraz z królową Ludwiką Marią i towarzyszącymi im senatorami opuścili Kraków 25 września i wraz z grupą wojsk, którą dowodził Lanckoroński, ruszyli do granicy cesarskiej by schronić się na Śląsku. Dowództwo nad garnizonem Krakowa objął Stefan Czarniecki, który energicznie zabrał się za przygotowanie miasta do obrony.
Na Mazowszu, pomimo upadku Warszawy, wciąż trwał opór miejscowej szlachty, która dochowała wierności Janowi Kazimierzowi i zebrała się pod wodzą wojewody płockiego Jana Kazimierza Krasińskiego, zagrażając okupującemu stolicę garnizonowi szwedzkiemu. W celu likwidacji zagrożenia przeciwko tym siłom wyruszył korpus Stenbocka liczący 8000 żołnierzy, głównie piechoty z artylerią. W toku walk trwających do końca września Szwedom udało się pokonać mazowieckie pospolite ruszenie w bitwie pod Nowym Dworem. Zwycięstwo to dało Szwedom panowanie nad szlakami wodnymi i lądowymi skupionymi wokół węzła modlińskiego oraz otwarło drogę do Prus i komunikację z siłami szwedzkimi w Inflantach.
[edytuj] Wyjazd Jana Kazimierza na Śląsk
Tego samego dnia, w którym król Polski opuścił swą drugą stolicę, przednie oddziały armii szwedzkiej pojawiły się pod Krakowem. Gdy nie udało się zdobyć miasta wstępnym bojem, następnego dnia Szwedzi rozpoczęli oblężenie starej stolicy. Karol Gustaw, przyzwyczajony do łatwych zwycięstw, zaskoczony został tym, że Kraków zamierza jednak się bronić, i to pomimo braku większych nadziei na odsiecz. Okoliczne oddziały koronne nie chciały walczyć, ponadto bez żadnego oporu skapitulowały przez Szwedami Lanckorona oraz silnie ufortyfikowany Wiśnicz. Twardy opór stawili natomiast górale, którymi dowodził były komendant Jasnej Góry pułkownik Jan Paweł Cellari. W bitwie pod Myślenicami nie sprostali jednak regularnej armii szwedzkiej i zostali rozproszeni. By odebrać załodze Krakowa wszelkie nadzieje na zewnętrzną pomoc, Karol Gustaw zostawił walkę oblężniczą Arvidowi Wittenbergowi, a sam z częścią sił ruszył przeciwko siłom Lanckorońskiego i Potockiego, które pobił 3 października w bitwie pod Wojniczem.
W międzyczasie Jan Kazimierz, po krótkim postoju w Wiśniczu, udał się do Czorsztyna, gdzie marszałek koronny Jerzy Sebastian Lubomirski zaproponował mu schronienie w Lubowli na Spiszu, która była potężną twierdzą położoną na szczycie wzgórza niedaleko Żegiestowa. Jan Kazimierz po naradzie z senatorami postanowił wyjechać do znajdującego się na cesarskim Śląsku Głogówka należącego do jego znajomego barona Oppersdorfa, gdzie jednocześnie królowa Ludwika Maria była dziedziczką należących do Wazów księstw opolskiego i raciborskiego. Tam właśnie królowa razem z dworem oczekiwała swego małżonka.
Przy Janie Kazimierzu była niewielka część dygnitarzy - towarzyszyli mu prymas Andrzej Leszczyński, biskup krakowski Piotr Gębicki, biskup poznański Florian Czartoryski, biskup warmiński Wacław Leszczyński, wojewoda poznański Jan Leszczyński, kanclerz wielki koronny Stefan Koryciński, podkanclerzy koronny Andrzej Trzebicki i jeszcze kilku innych. Wielu jednak z tych, co było przy Janie Kazimierzu potajemnie kontaktowało się z królem Szwecji. Na naradach prymas radził podjęcie rozmów z Karolem Gustawem, inni senatorowie domagali się, by Jan Kazimierz zrezygnował z korony i wyznaczył następcę. Karol Gustaw chciał, by Jan Kazimierz usynowił go i wyznaczył na swego sukcesora, a sam ze swej strony obiecywał zachować religię katolicką i przywileje szlacheckie. Przyrzekał także, że przystąpi do wojny z Rosją, by odebrać utraconą Białoruś i Ukrainę. W zamian za tą przysługę Rzeczpospolita miała przekazać Szwecji Prusy Królewskie, całe Inflanty i prawdopodobnie Kurlandię. Takim pomysłom zdecydowanie sprzeciwiła się królowa Ludwika Maria, zakazując wszelkich rozmów na ten temat.
[edytuj] Karol Gustaw opanowuje Małopolskę
Oblężony Kraków na skutek kapitulacji wojsk koronnych nie miał już szans na odsiecz. Zdając sobie z tego sprawę Stefan Czarniecki postanowił uratować swoje nieliczne, lecz prezentujące wysokie walory bojowe oddziały i 12 października przystąpił do rozmów kapitulacyjnych.
Po 3 tygodniach walk Kraków skapitulował 17 października, a dwa dni później, stosownie do zawartej umowy kapitulacyjnej, broniący miasta garnizon polski złożony z oddziałów Stefana Czarnieckiego i Fromholda Wolffa opuścił miasto. Wojska te otrzymały wyznaczone w umowie leże zimowe i do 18 listopada miały zdecydować, czy pozostać na służbie u Jana Kazimierza, czy też poddać się Karolowi Gustawowi. W tym samym dniu, w którym skapitulował Kraków, król Polski Jan Kazimierz dotarł do Głogówka[30].
Kraków był ostatnim poważnym punktem oporu. W starej stolicy 21 października poddało się Karolowi Gustawowi 7 województw koronnych: krakowskie, sandomierskie, kijowskie, ruskie, wołyńskie, lubelskie i bełskie. Choć niektóre z nich były w ręku rosyjsko-kozackim, przysięgę na wierność królowi Szwecji składała zbiegła stamtąd szlachta. Kilka dni później to samo uczynił Aleksander Koniecpolski, mający przy sobie niedobitki wojsk kwarcianych. Do Szczecina zaczęły ciągnąć pierwsze tabory łupów zdobytych na obszarze Polski[31].
W tydzień po wymarszu Czarnieckiego z Krakowa znajdujące się pod Tarnowem wojska Lanckorońskiego (pobite pod Wojniczem) uznały władzę Karola Gustawa. Stało się to dzięki agitacji wysłanników króla Szwecji, a także za namową niektórych wysokich rangą oficerów jak Aleksander Koniecpolski, Dymitr Wiśniowiecki i Jan Sobieski. Dwa dni później (28 października) to samo uczyniły wojska hetmana wielkiego koronnego Stanisława Potockiego, które pokonane zostały pod Gródkiem Jagiellońskim (29 września) i chcąc uniknąć ostatecznej zagłady, wycofały się za San i schroniły się pod szwedzką protekcję. Za przykładem wojska koronnego poszły liczne sejmiki szlacheckie.
Na Litwie natomiast w tym samym okresie hetman litewski Janusz Radziwiłł zawarł 20 października ostateczny układ ze Szwedami - na jego podstawie Szwedzi zobowiązali się do przywrócenia Litwie wszystkich utraconych ziem.
[edytuj] Szwedzi u szczytu powodzenia
Na przełomie października i listopada Szwedzi panowali w Wielkopolsce, Kujawach, na Mazowszu, mieli w rękach niemal całą Małopolskę, część polskich Inflant i Litwę. Jedyną prowincją, która nie chciała się poddać bez walki Karolowi Gustawowi były Prusy Królewskie. Także część Podlasia wolna była od okupacji szwedzkiej i właśnie tam schroniła się część wojska i szlachty, które sprzeciwiały się decyzji Janusza Radziwiłła o unii Litwy ze Szwecją. Wojska szwedzkie nie dotarły jeszcze do Częstochowy i pogranicza ze Śląskiem, wolna była od nich także część Rusi Czerwonej z Lwowem, choć garnizon tego miasta podlegał Potockiemu - a ten uznał panowanie Karola Gustawa. Niemal cała Rzeczpospolita była pod obcym panowaniem, gdyż Białoruś i Ukraina oraz znaczna część Litwy z Wilnem, Kownem i Grodnem były w rękach Rosjan i Kozaków. Oddziały rosyjsko-kozackie docierały pod Lwów oraz pojawiały się nad Bugiem koło Podlasia.
Sukcesy szwedzkie w znacznym stopniu ułatwiła postawa szlachty i magnaterii, która w większości zrażona do Jana Kazimierza, dotychczasowy rozwój wypadków traktowała nie jako najazd Szwecji na Polskę, a jedynie jako zmianę panującego, o czym zapewniał król Szwecji Karol Gustaw. Ucieczka króla za granicę połączona z nadzieją na pomoc Szwedów przy odzyskaniu Białorusi i Ukrainy dodatkowo umocniły proszwedzką postawę szlachty.
Król Szwecji opuścił Kraków 30 października, a wraz z nim główne siły szwedzkie i 5000[32] wojsk koronnych dowodzonych przez Aleksandra Koniecpolskiego. Nad silnym garnizonem krakowskim dowództwo objął generał Paweł Wirtz. Także w pozostałych zdobytych twierdzach małopolskich zostawiono szwedzkie załogi. Nad południową Rzeczpospolitą jako gubernator władzę miał sprawować feldmarszałek Arvid Wittenberg.
Niedługo po wyjeździe króla Kraków dobitnie poznał ciężar szwedzkiej okupacji, gdy Wittenberg zażądał od rady miasta 300 tys. złotych kontrybucji wojennej. Zagroził przy tym, że w razie nie zapłacenia tej kwoty wszyscy członkowie rady natychmiast zostaną aresztowani. Rynek został obstawiony przez szwedzkich żołnierzy, dopóki senat i mieszczanie nie zapłacili 160 tys. złotych - pierwotna suma została zmniejszona po usilnych prośbach członków rady.
[edytuj] Szwedzi atakują Prusy Królewskie
Karolowi Gustawowi pozostała teraz do zdobycia najważniejsza dla Szwedów polska prowincja - Prusy Królewskie. Z tego powodu w kierunku Prus skierowała się licząca 9000[33] żołnierzy armia inflancka, która 29 października przekroczyła Niemen pod Wieloną. Karol Gustaw nie mógł już w tym momencie liczyć na pomoc floty admirała Wrangla, gdyż ta w obawie przed jesiennymi sztormami odpłynęła 2 listopada do Szwecji. Oddziały polskie na obszarze Prus Królewskich były bardzo nieliczne, toteż miejscowa szlachta zwróciła się o pomoc do lennika Rzeczypospolitej elektora Fryderyka Wilhelma. Na mocy zawartego 12 listopada sojuszu władca Prus i Brandenburgii zobowiązał się posłać na pomoc Polakom 14 000[34] swych żołnierzy. Razem z polskimi wojskami zaciężnymi (3600[34] żołnierzy), piechotą łanową (600[34] żołnierzy), 3-4 tys.[34] pospolitego ruszenia oraz doliczając do tego miejskie garnizony siła ta mogła stawić Szwedom długotrwały opór.
Trzy dni po zawarciu umowy szlachty pruskiej z elektorem Karol Gustaw przybył do Warszawy. Jego armia maszerowała z Krakowa przez Proszowice, Korczyn, Opatów i Radom, przy czym po drodze część sił (6000[33] żołnierzy) pod wodzą feldmarszałka Roberta Douglasa poszła pod Sandomierz, by odebrać przysięgę wierności od wojsk Potockiego. Douglas po odebraniu przysięgi obsadził przeprawy na Wiśle i posunął się w kierunku Lwowa.
Idący przed królem Stenbock zajął 19 listopada Czerwińsk, po czym połączył się z maszerującą od północy grupą Horna. Po połączeniu Stenbock zajął Brodnicę, a 2 grudnia Toruń, gdzie wkrótce dołączył do niego Karol Gustaw. W tym czasie w okolicach Kwidzyna, Iławy i Pasłęka koncentrowały się wojska elektora Fryderyka Wilhelma. Karol Gustaw postanowił ruszyć w sam ich środek, podczas gdy Stenbock skierował się na Grudziądz, skąd potem poszedł na Elbląg. Od wschodu w kierunku Prus od kilkunastu dni maszerowała armia inflancka. Koncentryczne uderzenie trzech armii szwedzkich na Prusy doprowadziło do uzyskania przez Szwedów ogromnej przewagi liczebnej. Elbląg padł 22 grudnia, a 3 stycznia 1656 roku Tczew, Gniew i Starogard (którego załoga zdążyła się ewakuować). Główne siły szwedzkie uderzyły następnie na Królewiec i gdy zbliżyły się do miasta na odległość 25 km Fryderyk Wilhelm podjął rokowania. Ostatecznie elektor zawarł 17 stycznia w Królewcu układ ze Szwedami, na mocy którego przeszedł na stronę Szwedów i uznał się lennikiem Karola Gustawa. W zamian za to Fryderyk Wilhelm miał otrzymać Warmię. Wkrótce po podpisaniu umowy władca Brandenburgii spotkał się uroczyście w Bartoszycach ze swym nowym zwierzchnikiem lennym królem Szwecji Karolem Gustawem. W tym momencie w Prusach pozostały już tylko trzy punkty oporu - obok Gdańska były to: Malbork i Puck. Opór tych twierdz mógł doprowadzić do przewlekania się wojny na północy, i to w czasie, gdy reszta kraju zaczęła stawiać coraz większy opór, zagrażając szwedzkiemu panowaniu.
Błyskawiczne sukcesy szwedzkie stworzyły szansę na unię personalną między Polską, Litwą i Szwecją. Jednak łupiestwo szwedzkich żołnierzy połączone z brutalnością Karola Gustawa zamknęło drogę do unii i doprowadziło do zaciętych i okrutnych walk, które w przyszłości miały wyjść na korzyść jedynie wrogom obu walczących stron[35]. Karol Gustaw łamał wszystkie przyrzeczenia, dając swoim żołnierzom zachętę do okrutnego traktowania ludności opanowanego kraju. Robił, co tylko mógł, by przekonać Polaków do stawienia mu bezwzględnego oporu. Przyszłość pokazała, że władca Szwecji mógł mieć albo całą Polskę, albo nic[36].
Z biegiem czasu Szwedzi coraz bardziej angażowali się w Polsce, toteż od lipca do końca 1655 roku siły szwedzkie na terenie Rzeczypospolitej wzrosły z 42 000 żołnierzy do 68 000[37] żołnierzy. Ponieważ aż 2/3 tego stanu zostało rozlokowane w licznych garnizonach na rozległych obszarach Polski, w przyszłości bardzo to ułatwiło Polakom walkę podjazdową z najeźdźcą.
[edytuj] Początek walki ze szwedzką okupacją
W miarę trwania szwedzkiej okupacji, która stawała się coraz bardziej uciążliwa, nastroje zaczęły się zmieniać. Jeszcze w tym samym 1655 roku do walki przeciwko szwedzkim okupantom zerwała się Wielkopolska, która jako pierwsza została opanowana i jako pierwsza zdała sobie sprawę, że szwedzkie obietnice były kłamstwem, a Karol Gustaw nie miał najmniejszego zamiaru sięgać po polski tron, czego dobitnym dowodem dla szlachty wielkopolskiej były łupiestwa dokonywane przez regularną armię szwedzką. Najpierw wystąpili ci, którzy najmocniej odczuli skutki okupacji - a więc chłopi, mieszczanie i drobna szlachta. Do oporu skłaniały nie tylko niezwykle ciężkie podatki od sprzedaży płodów rolnych, z których najbardziej uciążliwa była akcyza od sprzedaży zboża, bydła, masła, serów i innych towarów spożywczych. Dodatkowym czynnikiem skłaniającym do, oporu były samowolne rekwizycje dokonywane przez rozsyłane po całym kraju oddziały. Coraz liczniejsze grabieże i gwałty nie pozwoliły mieszkańcom Polski na zachowanie dotychczasowej bierności. Łupiestwa dokonywane na kościołach i klasztorach połączone z rozmyślną profanacją, a do tego obrażanie uczuć religijnych mieszkańców Polski wywołały powszechną nienawiść do najeźdźców, która wkrótce miała doprowadzić do powszechnej walki nacechowanej wyjątkowym okrucieństwem z obu stron.
[edytuj] Walka partyzancka w Wielkopolsce, a następnie w innych regionach
Pierwsza opór Szwedom stawiła Wielkopolska, która jako pierwsza znalazła się pod szwedzką okupacją. Już w sierpniu doszło do wystąpień chłopów, które miały miejsce w okolicach Górki Miejskiej, Jutrosina i Krobi. We wrześniu gwałty i grabieże szwedzkie doprowadziły do samorzutnego powstania pierwszych oddziałów samoobrony, które później przekształcić się miały w wojska partyzanckie. Coraz częściej dochodziło do sytuacji, w których szlachta nie pozwalała bezkarnie się ograbiać i z pomocą swych poddanych na własną rękę tępiła niewielkie oddziały szwedzkich grabieżców. Spośród największych magnatów wielkopolskich od początku przeciwko Szwedom opowiadał się wojewoda inowrocławski Jakub Rozrażewski
Decydującą rolę w organizowaniu antyszwedzkiego oporu na terenie Wielkopolski odegrał starosta babimojski Krzysztof Żegocki. Zaraz po zajęciu Wielkopolski przez wojska szwedzkie założył on tuż za granicami Polski, w leżącym koło Zielonej Góry Zaborze (wówczas były to ziemie podległe Habsburgom) bazę, która miała stać się podstawą przyszłych działań partyzanckich. Śladem Żegockiego na Ziemi Lubuskiej schroniło się wielu Polaków nie chcących uznać panowania Karola Gustawa oraz oddziałów wojskowych, które miały wkrótce dokonywać stąd wypadów przeciw Szwedom. Pierwszym poważnym sukcesem wielkopolskiej partyzantki było odniesione 4 października zwycięstwo oddziału Żegockiego pod Kościanem, zakończone zdobyciem miasta.
Odniesiony przez Żegockiego sukces zachęcił innych dowódców do organizowania własnych oddziałów partyzanckich. W Wielkopolsce do walki przeciw Szwedom dołączył wojewoda podlaski Jan Piotr Opaliński. W końcu września chłopi w Krakowskiem starli się z wojskami szwedzkimi pod Myślenicami. W listopadzie wybuchło antyszwedzkie powstanie na Podkarpaciu. Na Podgórzu Karpackim dowodzeni przez pułkownika Gabriela Wojniłłowicza uzbrojeni chłopi wypędzili na początku grudnia Szwedów z Nowego Sącza, inny oddzial szwedzki pobili pod Żywcem oraz zadali klęskę hrabiemu Wrzesowiczowi. Partyzanci wypędzili też Szwedów z Lanckorony i z zamku w Pilicy. Pierwszym organizatorem walk partyzanckich w ziemi krakowskiej był